Szkodnik doskonały

ikony_wpisu
Głównym tematem świeżutkiego, styczniowego numeru ukraińskiego miesięcznika poświęconego grom komputerowym jest Survarium. Z tej okazji na jego łamach ukazał się bardzo dobry, napisany z humorem artykuł w którym autor zawarł swoje spostrzeżenia na temat tej gry wraz z podsumowaniem.

Szkodnik doskonały

Żyjemy w niebezpiecznych czasach, w których można zginąć pod kołami rozpędzonego samochodu kierowanego przez oszalałą kobietę mknącą do warzywniaka. Ale chłopaki z Vostok Games którzy mają co nieco wspólnego ze statkiem kosmicznym Jurija Gagarina i o wiele więcej z legendarnym studiem GSC, nakreślili znacznie mroczniejszą przyszłość. Po tym gdy warzywka wyhodowały potężne macki i wypielęgnowały niechęć do człowieka, zaczęły nieść chaos, zniszczenie i śmierć. Tak więc będziesz musiał z całych sił walczyć o przetrwanie a w grze Survarium każdy sposób na to jest równie dobry. Trochę pobuszowaliśmy po wersji Alpha gry i wydębiliśmy od twórców tego tytułu parę ekskluzywnych szczegółów na temat super-oczekiwanej ukraińskiej strzelanki sieciowej.

Botaniczne piekło

Zbyt długo uważaliśmy siebie za bogów, zmieniając nurty rzek i psując czyste niebo wydzielinami z fabryk. Dziury ozonowe, kopalnie i eksperymenty nad bronią nuklearną rozjuszyły matkę naturę. Podczas gdy zapełnialiśmy kolejne strony Czerwonej Księgi, planeta wpisywała ludzkość w Zeszyt Śmierci. Teoria Gai okazała się prawdą: Ziemia to gigantyczny super-organizm. Organizm człowieka wysyła białe krwinki by zniszczyły wirusy, podobnie jak nasza planeta która postanowiła unicestwić bakterię zwaną ludzkością. Las zmutował i przejął miasta a w niebo wzbił się śmiercionośny pyłek. Przetrwała co setna osoba… Wierzchołek ewolucji, wieniec łańcucha pokarmowego, wielka i niezwyciężona cywilizacja człowieka zginęła pod miażdżącym uderzeniem przyrody. Resztki ocalałych nadal liczyły na pomoc władz państwowych, ministerstw, superbohatera… ale było już za późno. Pozostałości ludzkości zbiły się w watahy aby zwiększyć swoje szanse na przetrwanie w nowym, wrogim środowisku naturalnym. Zwyciężyć może jedynie najsilniejszy, a przetrwać – ten kto się najlepiej przystosuje. Selekcja naturalna w czystej postaci.

Lasy się boją – nie wchodźcie do nich

Twórcy gry z Ukrainy z mlekiem matki wyssali tysiące milirentgenów na godzinę i miłość do destrukcji. Tak więc historia w Survarium będzie okazała, o wielu fabularnych rozgałęzieniach, choć ma swoje korzenie w tradycyjnym, fabularnie bogatym trybie dla pojedynczego gracza rodem z sieciowych produkcji FPS, w których fabuła zazwyczaj ogranicza się do dwóch zdań. Ale w Survarium szczodrze opisano pochodzenie praktycznie każdego elementu: wydarzeń, lokacji, frakcji. Na razie dostępny jest tylko jeden z trzech trybów gry – starcie drużynowe, ale wkrótce dojdzie także tryb współpracy, który ma być wzbogacony o linię fabularną oraz pewną dozą oryginalności – choć konkretów na ten temat twórcy gry na razie nie podają. Obecnie są zajęci zbieraniem różnych dzieł stworzonych przez fanów gry i przygotowaniami do rozpoczęcia publikacji powieści z uniwersum Survarium. Nawiasem mówiąc, społeczność graczy będzie mieć bezpośredni wpływ na rozwój fabuły gry – ma się ona rozwijać po każdej aktualizacji Survarium i obierze kurs w zależności od poczynań graczy na globalnej mapie.

Samiec Alfa

Post-apokaliptyczną historię dopełnia ładna oprawa wizualna. Jeszcze rok temu, widząc wczesne wersje lokacji z gry Survarium, byliśmy zdumieni pięknem projektu i nadal nie możemy przestać się zachwycać. Rzecz jasna, grafika na razie jest daleka od doskonałości: postacie poruszają się z gracją drewnianych manekinów, co mają już niedługo poprawić, dodając przy okazji piękne animacje leczenia. Zresztą, jak na wersję Alpha, architektonicznych piękności wzmocnionych przez soczyste efekty specjalne jest pod dostatkiem, z kolei wymagania gry trzymają apetyt na smyczy. Gra potrzebuje wielordzeniowych procesorów, kartę graficzną co najmniej serii GeForce 8800 z 512MB pamięci video i 2 GB pamięci operacyjnej. Przy czym twórcy gry przysięgają, że będą dopracowywać silnik do chwili gdy będziesz mógł uruchomić grę na maszynie do pisania.

Strzelnica w czasach epidemii dżumy

W trakcie walki przeżywasz jak najbardziej autentyczne i pozytywne emocje. Ciężko stwierdzić jaką grę przypomina Survarium pod względem mechaniki strzelania: to nie jest kolejny FPS z możliwością rozwalania drzwi a coś zupełnie nowego. Ogólnie rzecz biorąc, rozgrywka mieści się gdzieś pomiędzy grami serii S.T.A.L.K.E.R. a Call of Duty – klimatu i hardcoru nie mniej niż w Zonie ale o dynamice i dawce radochy rodem ze współczesnej strzelanki. Ale o rozmachu pokroju Battlefield nie ma co nawet marzyć: w Survarium nie da się rozwalić wszystkiego w drobny mak a pojazdy są jedynie tłem. Chociaż twórcy gry nie wykluczają, że kiedyś pozwolą także pokierować samochodami. Nawiasem mówiąc, tryb PvP znany także jako starcie drużynowe, nawet bez pojazdów jest zarówno dobrze rozbudowany jak i wystarczająco różnorodny. Tutaj nie działa podejście typu „kto szybciej zdoła wszystkich rozwalić”: zwycięża najsprytniejszy kolekcjoner pojemników. Tyle że pojemniki należy jeszcze odszukać, zabrać, zanieść do bazy i obronić przed zakusami wrogów – a wszystko to pod ostrzałem przeciwnika i ryzykując nieopatrzne wejście w anomalię. To znaczy, że bez współpracy w obrębie drużyny gracze narażeni są na dokonany przez wrogów zbiorowy gwałt. Ale informowanie kompanów z drużyny o swoich zamierzeniach nie jest wymaganą koniecznością a jedynie elementem zabawy. Wyjątkowo dużo radochy dostarcza nieoczekiwane nadejście Burzy, działającej na zasadzie „kto nie zdążył się schować tego będziemy mile wspominać”. Survarium nie pozwala na poczucie bezpieczeństwa: nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie huragan, lunie deszcz, a kiedy tuż pod nogami wyląduje wybuchający artefakt.

Przetrwaj-waj-waj

Będziesz histerycznie się śmiać z powiedzenia „przyroda nie ma złej pogody” również w dwóch pozostałych trybach gry, które dodane zostaną nieco później. Na szczególną uwagę zasługuje tryb swobodnej gry, zainspirowany tytułem Day-Z, który z kolei wzoruje się na grach serii S.T.A.L.K.E.R.. Obiecano wielki otwarty obszar na którym szukamy wszelkich smaczków starając się przetrwać pośród zwiększonej ilości wszystkiego co zabija. Nie będziesz wiedzieć czy napotkany gracz strzeli tobie w zadek czy też zostanie zaufanym kompanem do momentu pojawienia się w twojej czaszce dodatkowego otworu. A może i wcale się nie pojawi. Nieprzewidywalność podbije wzrost napięcia równie mocno jak brak możliwości odradzana się: jak się mówi – Kto utonie, więcej się kąpać w morzu nie będzie. Poza tym, w tym trybie gry nie mniej ważną rolę odegra zmiana pór dnia i pogody. Mało prawdopodobne abyś podczas szalejącej śnieżycy trafiał bez pudła – twórcy mówią, że jeszcze długo trzeba będzie nad tym popracować a tak w ogóle to skrzypienie śniegu pod nogami to odgłos łamanych kręgosłupów śnieżynek. Jednak prym wiedzie szalejąca na polu walki Burza która ma być znacznie straszniejsza od spotkania z rodzicami dziewczyny.

Imię: Tolik, Nazwisko: Hardcore

Zawarte w uniwersum Survarium elementy fantastyki nie przeszkadzają grze odnosić się do realiów z należytą powagą, unikając bałaganu takiego jak bieganie strzelając jedną ręką z sześciolufowego karabinu obrotowego, a drugą z kolei naprowadzając pociski międzykontynentalne. Chcesz celnie wystrzelić ze snajperki? Wstrzymaj oddech z łaski swojej. Skoczyłeś z trzeciego piętra? Zostaniesz nagrodzony złamaniem kończyn które należy opatrzyć. Nawiasem mówiąc, broni palnej również nie będziesz mógł przeładowywać w trakcie bohaterskiego pędu po przekątnej mapy. Mało tego, każda broń niszczeje i ma określoną wagę. To znaczy, że można ubrać postać gracza w kuloodporny pancerz ale wtedy nie będziemy mogli napakować do plecaka dziesiątki apteczek, wiadro pełne amunicji i jeszcze napchać do kieszeni kilka ciężkich artefaktów. Ulepszanie postaci nieco ułatwi życie ponieważ pozwala na rozwinięcie jednej z pięciu umiejętności. Wszyscy ci którzy grając w gry serii S.T.A.L.K.E.R. poświęcili masę czasu znosząc Sidorowiczowi różne łupy, nie muszą wystawiać swojej cierpliwości na próbę z kolei fani nawalanek mogą stać się mistrzami w posługiwaniu się broni palnej. Zwiększanie umiejętności daje deser w postaci zarówno zwyczajnego perku „+5 do poczucia własnej wartości”, jak i specjalnego, umożliwiającego, na przykład, zobaczenie zawczasu gdzie pojawią się nowe artefakty.

Błędy, stary, błędy!

Biorąc pod uwagę, że Survarium dopiero wchodzi w fazę zamkniętych beta testów nic więc dziwnego w tym, że zawiera jeszcze sporo błędów. Tak więc mówienie o nich to tak jakby dawać znać o tym, że pośrodku pokoju leży truchło martwego łosia. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ono tu jest i wszyscy wiedzą, że wcześniej czy później zostanie stąd zabrane. Więc po co psuć powietrze? Poza tym czeka nas tyle dodatków, ulepszeń i aktualizacji, że, jak to się mówi, lasu zza drzew nie widać: obiecują nowe artefakty i system zadań, przypadkowe anomalie i walki krótkodystansowe. Jednocześnie zarzekają się, że kiedyś wdrożą system umożliwiający samodzielne tworzenie przedmiotów (ang. crafting) i wsparcie dla modyfikacji gry (ale nie wpływającej na balans, jak na przykład zmiany w interfejsie gry). A teraz twórcy wszystkie swoje siły rzucili na dopracowywanie balansu, ekonomii i podtrzymanie serwerów – żeby nie padały gdy fale chętnych rzucą się do walki z Lasem.

Vostok – delikatna sprawa

Nieprzyjemnie bolesne okazały się dla gracza informacje o odwołaniu projektu S.T.A.L.K.E.R. 2, oczekiwanie na grę było swoją droga męcząco długim. Ale ubijając jedno z największych studio deweloperskich na Ukrainie, Siergiej Grigorowicz dał drugie życie już nieco pokrytym pleśnią twórcom. Jeśli jakimś cudem jeszcze o tym nie wiesz, to 60% pracowników studia Vostok Games tworzyło gry serii S.T.A.L.K.E.R. i inne ciekawe projekty. Ekipa postanowiła nie wchodzić po raz drugi do tej samej rzeki tym bardziej, że dno usiane jest do bólu znanymi grabiami. Żarty na temat gry C.Z.E.K.A.Ł.K.E.R. nie należy zamieniać na wyraz Survarium: Vostok nie zmusi nas czekać aż siedem lat próbując zrozumieć to czego pojąć się nie da, wdrażając nową zawartość bez zbytniego pośpiechu. Jednocześnie przez cały ten czas współpracują ze społecznością graczy z uwagą wsłuchując się w ich pomysły. Najbardziej aktywnych nagradzają a wszystkim tym którzy proszą o dodanie różowego flaminga w charakterze broni, grzecznie uświadamiają dlaczego taki pomysł nie zostanie uwzględniony w grze. I ciągle powtarzają, że to co ma być z pewnością zostanie zrealizowane ale nie każdy rzucony pomysł zostanie uwzględniony w grze. Tak więc nie będzie bajek z udziałem Grigorowicza zachwalającego właściwości gry, jakby to był zupełnie inny Stalker, z helikopterami, bataliami w kosmosie czy bitwami z udziałem kawalerii jednorożców.

Podsumowanie

Gra Survarium to bezprecedensowy projekt dla Ukrainy, potencjał którego widać i bez lornetki. Umiejętnie balansuje pomiędzy grą zarówno hardcorową jak i wciągającą, obiecując uczciwy free-to-play z upiększeniami i przyspieszaczami rozwoju w zamian za realne pieniądze. I wiecie co? Na razie jest to najładniejszy fee-to-play ze wszystkich które dotychczas widziałem. W dodatku z duszą. Zmusza do zastanowienia się. Co roku jeździmy w Karpaty by obserwować jak w rezerwacie rosną góry śmieci. Być może w przyszłym roku w tych górach będzie o parę plastikowych buteleczek mniej, jeżeli gracze uwierzą, że Ziemia może odpłacić i to niekoniecznie w formie „Zielonej apokalipsy”. Koniec końców to miłe uczucie gdy branża gier na Ukrainie budzi się z wieloletniej śpiączki niczym przyroda w grze. Być może zostanę za to zbesztany, niemniej jednak powiem: dobrze się stało, że zamrożono projekt S.T.A.L.K.E.R. 2. Dlatego, że Survarium może osiągnąć poziom, który był nieosiągalny dla nieśmiertelnego sequelu ze studia GSC.


Źródło: [rus.] Szpil! (rus. Шпиль!), nr. 1(143)/2014, str. 38-45, autor: Rostisław Malko

Podziel się


Skomentuj