Pięć razy na tak dla Survarium

news5
Bardzo treściwe podsumowanie Beta wersji gry Survarium pojawiło się na rosyjskojęzycznym portalu o grach MMO o nazwie MMOber – pięć głównych powodów dla których warto zagrać w ten tytuł wraz z krótkim uzasadnieniem każdego z nich.

Powód pierwszy: Survarium tworzą ludzie odpowiedzialni za serię S.T.A.L.K.E.R.

Można różnie odnosić się do gier serii S.T.A.L.K.E.R.. Jedni uważają je za wzór dla całej branży gier, inni z kolei, pałają wyjątkową nienawiścią i narzekają, że te gry są naszpikowane wieloma błędami. Ale serial S.T.A.L.K.E.R., co by nie mówić, stał się naprawdę znamiennym wydarzeniem w przemyśle gier komputerowych. W każdym razie, w krajach WNP. Ani jedna gra do tej pory i ani jedna po tej serii nie mogła nawet zbliżyć się do poziomu takiego sukcesu i miłości odbiorców.

survarium_preview_04

Studio Vostok Games założone przez uchodźców z GSC Game World, to ci sami ludzie, którzy odpowiadali za stworzenie serii S.T.A.L.K.E.R.. I jest to wyraźnie widoczne w Survarium. Twórców rozpaczliwie ciągnie ku pastoralnym pejzażom, gdy tymczasem wokół porzuconego, sczerniałego kościółka szaleje zieleń lasu i wysoka, nieskoszona trawa. Stan zaniedbania i niejakie zapomnienie stają się motywem przewodnim wszystkiego co widzimy w Survarium. I ten klimat z pewnością przypadnie do gustu fanom gier serii S.T.A.L.K.E.R..

Powód drugi: Survarium to idealna gra dla początkujących masochistów

Gra Survarium nienawidzi nowicjuszy. Nie wiem dlaczego, ale do piątego czy szóstego poziomu czujesz się nawet nie chłopcem do bicia czy mięsem armatnim lecz robaczkiem, którego miażdżą, następnie wskrzeszają, by potem znowu gnieść-gnieść-gnieść. I tak po kolei z milion razy. Survarium sprawia fizyczny ból. Zjawiasz się na mapie, uzbrojony w pistolet. Dziękuję za to, że chociaż jaja i tyłek są osłonięte, bo inaczej byłoby to samo co w grze RUST. Ale i tak nie masz żadnego pancerza na sobie. Zdolności zresztą też. Jesteś mięsem i się z tym pogódź. Gdy inni gracze z twojej drużyny noszą jakieś skrzynki, znalezione na lokacji, po prostu biegasz i pro-aktywnie ustawiasz się pod lufy. Nikt nie tłumaczy co tu robisz i po co.

survarium_preview_02

Ale wstępny szok szybko mija. Stopniowo zaczynasz uczyć się wspólnego działania. I jeżeli na razie nie możesz w żaden sposób pomóc drużynie, to chociaż starasz się nie zawadzać. Bronisz bazy przed wrogami, którzy stale próbują ukraść przyniesione baterie. Jeżeli nie możesz ich zabić, to chociaż zdążysz powiedzieć, dokąd udali się z łupem. A potem nagle zabijasz pierwszego nieprzyjaciela, następnie drugiego, trzeciego. I z mięsa armatniego przeradzasz się w pełnowartościowego „stalkera”. Ale tego bólu, którego skosztowałeś w pierwszych walkach, nie zapomnisz już nigdy.

Powód trzeci: W Survarium jest złożony rozwój postaci, zorientowany na hardcorowych graczy

Lubicie kiedy prowadzą was za rączkę od jednego punktu do drugiego, głaszcząc po główce za każde wykonane zadanie i wręczając nagrodę w postaci cukierka po prostu za to, że jesteście tacy wspaniali? Jeśli tak to Survarium nie jest dla was. Chcecie prawdziwego wyzwania, próby? To wtedy jesteście docelowym graczem tej strzelanki. W Survarium czeka was bardzo złożony rozwój. Po pierwsze, awans z jednego poziomu na kolejny – to nie lada wydarzenie. Jakie umiejętności jest najlepiej rozwijać? Wytrzymałość – świetnie, ale co robić z wytrzymałością jeżeli celność kuleje? I takich pytań będzie bardzo wiele.

survarium_preview_01

Po drugie, Survarium kocha gdy macie wątpliwości. Gra niemalże specjalnie podrzuca wam wszystkie coraz to nowsze warianty rozwoju. A wy miotacie między nimi, siedzicie to na forum, to na czacie, otrzymujecie, oczywiście, sprzeczne rady. Rozwinęliście nie to co powinniście. Teraz trzeba zmniejszyć talenty. A na to potrzebna jest waluta wewnętrzna. Ale przecież odkładaliście na nową broń… krótko mówiąc, przygotujcie się moralnie do tego, że zapłacicie za każdą niepoprawnie podjętą decyzję. I zastanówcie się, zanim na coś się zdecydujecie. Orientujcie się przede wszystkim na swój styl gry. Skoro nie udaje się tak łatwo zabijać wrogów, to w takim razie szukajcie innych sposobów na to aby być pożytecznymi w drużynie. Szukajcie artefaktów, noście skrzynki, brońcie bazy. Na szczęście, odpowiadające wam zajęcie znajdziecie tu zawsze.

Powód czwarty: W Survarium są przemyślane, sprytnie zaprojektowane mapy

Lokacje w Survarium to temat na oddzielną rozmowę. Powstawały mniej więcej wedle następującej zasady: trzeba zrobić tak, aby człowiek w ogóle nie rozumiał, gdzie się znajduje się i do tego pozostawał w zasięgu wzroku okolicznych snajperów oraz innych maruderów. Na mapach jest mnóstwo wszelakich zakamarków, odgałęzień, w których można się schować na jakiś czas by nabrać tchu. Nawet się nauczyłem poprawnie wykorzystywać ich potencjał kierując się słynną zasadą: usiądź nad brzegiem rzeki i poczekaj aż przepłynie ciało twojego wroga. Po co gdzieś biegać, jeżeli można po prostu gdzieś sobie stanąć i poczekać, aż ktoś przebiegnie tuż obok? Niestety, taktyka działa parę razy, a potem wrogowie zaczynają zapobiegawczo zarzucać wszystkie ciemne kąty granatami.

survarium_preview_03

Na niektórych lokacjach jest kilka poziomów. Są zarówno złożone systemy tunelów, jak i otwarte przestrzenie na dachu, które z radością wykorzystają snajperzy. Setki niedokończonych schodów, prowadzących, często, w ślepy zaułek. Uogólniając, na poznanie map można poświęcić masę czasu. I tylko dokładna wiedza wszystkich zakamarków pozwoli wam maksymalnie wykorzystać taktyczne możliwości Survarium.

Powód piąty: Survarium to po prostu piękna gra

Odpalcie Survarium na maksymalnych ustawieniach i po prostu się cieszcie widokiem. Jest pięknie. Zarówno z technicznego punktu widzenia, jak i estetycznego. Te zachody słońca – no po prostu cudo! Jest jednak jeden problem z całym tym pięknem – ono przeszkadza, odwraca uwagę. Często na forach albo na czacie można natrafić na takie coś: „wyłączyłem wszystkie efekty, bo tak jest prościej grać”. Niestety, to prawda. Im mniej wszelkiego rodzaju blasków i piękna, tym łatwiej znaleźć wroga. Biorąc pod uwagę to, że mini-mapa wam go nie pokaże, nawet jeżeli miniecie go zaledwie o parę kroków, to każdy efekt, zmniejszający widoczność, trzeba wyłączyć. A szkoda.


Podziel się


Skomentuj